czwartek, 17 listopada 2011

Kartkowej choroby ciąg dalszy

Teraz chyba już nic mnie nie powstrzyma. Wpadłam w kartkowe szaleństwo.
Dzisiaj popełniłam kolejne trzy kartki.
Pierwsza ŁOSIOWA
 Druga ŚNIEGOWO- NARODOWA  ( barwy )

Trzecia CHOINKOWA

W jednym z poprzednich postów pokazałam Wam pączki moich wyhodowanych na balkonie chryzantem.
Już mają kwiaty i stoją w wazonie .Z balkonu wygoniły je nocne mrozy :)
Pozdrawiam wszystkich odwiedzających :)

wtorek, 15 listopada 2011

cd. kartek i koniec pewnej książki

Dalszy ciąg kartek nastąpił. Tym razem trzy sztuki. Mogłabym tak dłubać przy nich jeszcze dłużej ale czas mnie strasznie goni , więc dzisiejsze trzy sztuki to już coś .
Z miśkiem takim jednym ;)
Z drzewem
I trzecia z szopką
Jestem świeżo po przeczytaniu książki KATE  JACOBS  " Piątkowy klub robótek ręcznych "
Bohaterką książki jest właścicielka sklepu z włóczką na Manhattanie. Powieść jest o kobietach w różnym wieku z różnym bagażem doświadczeń życiowych ,ale z jedną pasją . Z pasją robienia na drutach :)
Codzienne życie przyjaciółek splata się jak włóczka w różne sploty ,by w ostatecznym rozrachunku stanąć jak przysłowiowy " jeden mąż " i zmierzyć się z goryczą życia.Wiem ,że książka doczekała się ekranizacji a główną bohaterkę ma zagrać sama JULIA ROBERTS ,która wykupiła sobie prawa do tej powieści..
Dla tych ,które lubią tego typu książki polecam na dłuuugie jesienne wieczory. Dla mnie jest to książka z serii CZYTA SIĘ ... :)


niedziela, 13 listopada 2011

Wielkie pranie i pierwsze kartki świąteczne

Wreszcie skończyłam AFRYKAŃSKIEGO WOJOWNIKA . Chyba to było przedwczoraj z wrażenia zapomniałam :) Wyszywałam go rok i 7 miesięcy - szmat czasu :)
Jeszcze w sobotę wylałam na niego kawę i już wyglądał jak kompletnie skończony i gotowy do wywalenia :)
Całą noc się facet moczył w gorącej wodzie i proszku 
Tutaj zniekształcony facet w tzw obróbce termicznej :) Moczenie dodało mu kolorów .
Rano powiesiłam go i tak sobie schnął i dyndał za wszystkie 19 miesięcy.
Teraz czeka go prasowanie i wizyta u ramologa ,ale z tego będzie dalsza część serialu :)
A teraz karteczki ,które rozpoczęły moje świąteczne kartkowanie .
Dzisiejszego popołudnia powstały tylko dwie ,ale to znaczy ,że produkcja ruszyła.
i jeszcze jedna
 I jeszcze razem na fotografii
To tyle po prawie dwóch tygodniach milczenia .
Dziękuję wszystkim odwiedzającym :) Cieszą mnie Wasze odwiedzinki i dodają mi skrzydeł.
Nawet jeśli nie piszecie to bardzo miło Was tu gościć.

piątek, 28 października 2011

Opóźniona TUSALOWO

Latam ,biegam i byłam pewna ,że coś przegapiłam. Coś miałam zrobić a nie pamiętałam co ??
Aż tu nagle wchodzę na swój blog i o zgrozo!!!!!!!!  Tusalowa odsłona zaniedbana.
Więc szybciutko poprawiam i wystawiam mój olbrzymi słój :)
Zauważcie ,że nawet o kolory jesienne nitek zadbałam ( hi. hi ) to mój wojownik afrykański jeszcze się kończy uff...
Tu zbliżenie moich śmieciuszków pohafcikowych :)
A tu jeszcze fotki klimatów jakie ostatnio panują chyba u każdego

liściowo ,jesiennie i chryzantemowo.
Dziękuję za wszystkie porady dotyczące moich pledowych kwadracików :) Ach i dzięki za to ,że tu bywacie.

poniedziałek, 17 października 2011

Będzie pled ... cz I

Czasopismo " Robię na drutach " ukazuje się już od jakiegoś czasu ( chyba od lata ) . Pierwszy numer udało mi się kupić już jakiś czas temu . Nie nosiłam się z zamiarem nabywania kolejnych zeszytów, a właściwie już o nim kompletnie zapomniałam do momentu , kiedy zobaczyłam kobitkę ,która w poczekalni lekarskiej wyjęła swoje druty i zaczęła dziergać kolejny kwadracik ( resztę było widać w reklamówce ). tak była zajęta tym dzierganiem ,że o mały włos a by ją minęła kolejka. Strasznie zapadło mi to w pamięć i wróciwszy do domu odnalazłam mój stary już numer " Robię na drutach " i wzięłam się do roboty. .Pierwszy kwadracik nie sprawił mi szczególnej trudności :)
Natomiast wyszycie na nim serca ,to koszmar. Po pierwsze wełna nie mieściła mi się w żadnej igle . Jak już wyszyłam serce ,to w ogóle go nie przypominało. A kiedy postanowiłam wyszyć  zwykły trójkąt ,to wyszło serce, ale nie takie jak sobie wymarzyłam. Jest krzywe i troszkę kulfoniaste ,ale nie próbuję już nic poprawiać ,bo nie jestem w stanie przewidzieć co mi się wyszyje :)
No i po kupieniu cz II jest kolejny kwadracik .Tym razem niebieski. Wiem ,że nie jest to mistrzostwo świata ale mnie się tam podobuje :)

Zainspirowana pacjentką obiecuję ,że będę Was straszyć dalszym ciągiem ....

poniedziałek, 10 października 2011

Lawendowa zawieszka

Oto woreczek ,który uszyłam dla sąsiadki..Z maszyną jestem w niezbyt ścisłej przyjaźni ,więc proste szycie jestem w stanie wykonać ,natomiast nic skomplikowanego nie próbuję ,bo boję się najzwyczajniej w świecie zepsuć. Muszę bardziej podglądać te blogowiczki ,które szyją może i z czasem się naumiem :)
Tu woreczek jeszcze pusty
 A tu już napełniony suszoną lawendą

I oddany w ręce mojej ulubionej sąsiadki . Bardzo się cieszyła i to sprawia ,że lubię obdarowywać.



Matka Teresa z Kalkuty pięknie powiedziała

" Nieważne ile dajemy , lecz jak wiele miłości wkładamy w dawanie "



piątek, 7 października 2011

Po warsztatach DECU

W Katowicach w sklepie Decuparium  wczoraj odbyły się warsztaty Decupage - podstawy  w których 
wzięłam udział.. Fajna kameralna grupa ( 6 osób ) i bardzo miła atmosfera sprawiły ,że bardzo dobrze i w skupieniu się uczyłyśmy. :) Pani ,która Nas uczyła była dumna z prac ,które powstały :)
To moja pierwsza w życiu praca decupage
 A to wszystkie deski ,które powstały na warsztatach
Naumiałam się troszkę i czuję ,że złapałam bakcyla .
Pozdrawiam Was i trzymajcie się cieplutko :)