sobota, 14 grudnia 2013

Bombkowe trio i mini stosik na grudzień

Zaczynam od bombek :) Dość trochę ich naprodukowałam :) ale dzisiaj pokażę Wam trzy pierwsze sztuki.
Pierwsza to dzwonek mikołajowy . Pierwszy raz w swojej przygodzie z decupagem zastosowałam pastę typu " sztuczny śnieg " i z efektu nawet jestem zadowolona :)
Druga to bombka typu " medalion "
Kolejna bombka jest trochę nietypowa ,bo w przeplatanych kolorach bieli i tak modnej ostatnio pistacji :)
A teraz mój mini stosik grudniowy :) Znowu zakupy zakończyłam z książkami w torbie :) Tym razem jest to książka wspomnieniowa dwóch sióstr Magdaleny Samozwaniec i Marii Pawlikowskiej - Jasnorzewskiej . Podobno bardzo fajnie spisane wspomnienia :) a ja takie bardzo lubię :) Druga książka to powieść też lubianej przeze mnie Charlotte Link pod tytułem " Lisia dolina " .Jedynie co mogę Wam napisać to ,że recenzja powala z nóg .
Pewnie jesteście w ferworze przygotowań świątecznych :) życzę byście w tym galimatiasie znalazły choć mini chwilkę dla siebie i spędziły ją z książką ,szydełkiem ,drutami ,igiełką czy papierem :) Pozdrawiam i dziękuję za to ,że tu bywacie :)






poniedziałek, 25 listopada 2013

Wszystkiego po trochu :)

Zaczynam od ostatnich moich prac wykonanych  decupagem . Dwie butelki a właściwie karafki ozdobiłam tą techniką . Karafki są dość stare i bardzo fajne ,bo szczelnie zakręcane . I dzięki temu alkohol nie ma szans wydostania się na zewnątrz, nawet gdyby butelki leżały poziomo. To niewątpliwie zaleta tych karafek . Na razie są puste ale już ja się o to postaram ,by było coś w nich do przechowywania ,a potem do spożycia w czasie mroźnych wieczorów :)
A niżej jest zwykła ramka ze sklepu typu "Wszystko po... " zmieniona na ramkę ciut przypominającą styl SHABBY CHIC . Przynajmniej taki skutek chciałam odnieść :) Stare zdjęcie z lat 30- 40 poprzedniego wieku właśnie takiej oprawy moim zdaniem potrzebowało .
A na zdjęciu ktoś bardzo ,bardzo dla mnie ważny :*
Nie dawno skończyłam czytać bardzo fajnie napisaną książkę pt. " Hrabina -tragiczna historia Elżbiety Batory "
Elżbieta Batory to kobieta tyle dziwna i kontrowersyjna ,co straszna i tajemnicza. Postać jak najbardziej autentyczna i mocno spokrewniona z królem Polski Stefanem Batorym. Po dziś dzień krążą o niej przesiąknięte krwią młodych dziewcząt legendy. " Hrabina " to książka napisana w formie zapisków skierowanych do syna. Czy znajdziecie w niej krwiożerczą bestię ,czy inteligentną wciąż poszukującą miłości i akceptacji kobietę ,musicie ocenić same. Polecam ,bo warto zajrzeć w sam środek życia tej pięknej acz sekretnej kobiety :) Nie jest to pierwsza książka o Elżbiecie Batory którą przeczytałam ,ale na pewno jedna z lepiej napisanych . Polecam :)
Życzę Wam mimo nadchodzącego zimna i śniegu dużo uśmiechu i twórczych inspiracji . Tak teraz spojrzałam na datę a tu już za miesiąc Boże Narodzenie :)




środa, 13 listopada 2013

SAL wiosenny i powtórka z szydełka

Sal wiosenny powoli kończę . Już płotek jest w części wyhaftowany i myślę ,że następnym razem już pokażę Wam oprawiony obrazek :)
A tu zgodnie z obietnicą pierwszy kwadrat pledu :) Jak na razie łatwo bo tylko słupki i półsłupki

Wiem ,że bywają tu doświadczone szydełko twórczynie i jeżeli tylko będziecie miały jakieś uwagi to proszę piszcie :) Wszystkie uwagi będą dla mnie cenne. :) Pozdrawiam serdecznie i życzę ze względu na późną porę DOBREJ NOCY :)

czwartek, 7 listopada 2013

"Warszawa da się lubić " i szydełko też

Najpierw o książce ,którą przeczytałam i dzięki niej bardziej poznałam Warszawę z czasów międzywojnia :)
Książkę napisał nieżyjący już Zdzisław Kaliciński .Ojciec Małgorzaty Kalicińskiej , znanej wam zapewne z takich książek jak np. ' Dom nad rozlewiskiem " " Miłość nad rozlewiskiem " i " Powroty nad rozlewiskiem "
Autor pięknie opisuje Warszawę swoich lat dzieciństwa i okresu młodzieńczego. Piękny klimat Starego Miasta , Bielan , Pragi jest wszechobecny w tej wspomnieniowej powieści.Poznamy ludzi tamtych czasów ,szczerych ,ambitnych i przede wszystkim zupełnie zwykłych .Dowiemy się jakimi byli sąsiadami ,w jakich sklepach robili zakupy ,co było w ich życiu priorytetem a co schodziło na dalszy plan. Ojciec znanej autorki bardzo dokładnie opisuje zwykłe życie Warszawy dnia codziennego tamtych lat. Książka okraszona jest starymi i klimatycznymi fotografiami. Myślę ,że dal mieszkańców Warszawy jest to nie lada gratka pooglądać Warszawę jakiej już nie ma . Książka zainspirowała mnie do tego ,by wybrać się do Warszawy i odwiedzić stolicę :)może nawet śladami autora :)

Tutaj okładka z bardzo bliska
Jeszcze tylko nadmienię ,że kontynuacją tej książki, już z bardziej współczesnej Warszawy jest jedna z nowszych powieści Małgorzaty Kalicińskiej " Fiołki na trzepaku " Tą książką autorka chce podziękować ojcu za to ,że opisał swoje dzieciństwo . I tak ojciec z córką stoją obok siebie na niejednej półce z książkami :)
Teraz wątek szydełkowy :) Otóż w kioskach od niedawna można kupić kolekcję o szydełkowaniu .
Coś podobnego ukazało się już z serii " Na drutach " Kupiłam sobie pierwszy numer za na razie bagatela 4,90 . I chyba mnie wciągnie :0 jeszcze mam nie całe 2 tygodnie do namysłu .Bo jak kupię już 2 numer to się wkręcę . Z każdego numeru można wyszydełkować kwadrat ,który po zdobyciu całej kolekcji ma ułożyć się w pled :) Hmm... no nie wiem i bym sobie trochę przypomniała podstawy techniki szydełka i poznała nowe wzory hm... pomyślę jeszcze :)
Nie omieszkam Was zanudzać poszczególnymi kwadracikami :) będzie mnie to mobilizować do dłubania kwadracików :) Pozdrawiam i życzę słoneczka w jesienne dni :) Niech nam świeci jak najdłużej :)




sobota, 26 października 2013

Zakupy tylko dla swojej przyjemności :)

Nic wielkiego ,nic drogiego i nic nadzwyczajnego , a uciechy wiele :) Wczoraj byłam na zakupach ale tylko takich kulturalno- rozrywkowych :) i dla swoich przyjemności. Nic nie kupiłam takiego ogólnego ani do zjedzenia ani do użytku domowego. Myślałam tylko o swoich przyjemnościach i o tym co lubię i gdzie lubię zaglądać w celach handlowych oczywiście. Tak ,że odwiedziłam pasmanterię w celu kupienia włoczki ale właściciele czekają na dostawę :) więc zostało mi tam zajrzeć następnym razem. W katowickim sklepie " Decuparium " kupiłam trochę serwetek i dwie rzeczy do ozdabiania. Coś sklep bardziej dba o klientów biżu ,bo tam wybór przeogromny a decu trochę marniutko i dużo rzeczy po prostu brak :) a w dzisiejszych czasach nie ma raczej niemożliwości nabycia w hurtowniach :( Podejrzewam ,że albo brak woli albo rezygnują z decupagu. Muszę gdzie indziej poszukać ,bo Katowice cosik :) ubogie w takie sklepy .
A potem musowo odwiedziłam antykwariat ,który odwiedzam już parę ładnych lat i oczywiście nie wyszłam z pustymi rękoma :) Trzy pozycje kupiłam sama ,"Labirynt " dokupił mi syn :) .który z mamie cierpliwie towarzyszył :)
Teraz mogę znowu chodzić  po spożywczakach, marketach i innych sklepach z artykułami codziennego użytku i zaopatrywać familię :) aż przeczytam ,pokleję i nadejdzie taki dzień, że humor mi padnie i czytelniczo zrobi się pustawo a wtedy ... znowu ruszam po nowe doznania ,ale tylko dla siebie :) Czy to egoizm ??? Nie!! To takie odreagowanie :) Przynajmniej tak sobie to tłumaczę :) Miłej niedzieli życzę i do następnego razu :)tu u mnie ale i u Was na blogach :)




wtorek, 15 października 2013

Końska butelka

Tym razem decupage . Butelka z mrożonego szkła dostała nowy wizerunek i drugą stronę :)
Tu butelka przed ...
Tak wygląda strona z koniem już po pomalowaniu :)

A tutaj jeszcze tył, a może przód :) jak komu pasuje :) Szyjka ozdobiona sznurkiem .Pod sznurkiem relief ( robiony po raz pierwszy ) i na koniec plomba :) co by było ,że oryginalnie zamykana przez właściciela :)

Fotki nie wiem czemu wyszły bardzo ciemne :( W zasobach mam jeszcze jedną taką butelkę tylko na razie brak do jej dekoracji inspiracji :) Pozdrawiam i dziękuję za każdą wizytę :)

piątek, 11 października 2013

Przeplatanka - czytanie, haftowanie itd :)

Najpierw biję się w piersi ,że tak się z pisaniem bloga zaniedbałam :( mea culpa ,mea culpa
Nie mam nic na swoje usprawiedliwienie poza zwykłym: brakiem czasu . Ten świat nieprawdopodobnie gna do przodu i chyba z tego powodu wszyscy szybciej żyjemy czyt. w biegu :)
Z książkami się nie zaniedbałam i z tego powodu jestem zadowolona ,bo w tym temacie jest zawsze na bieżąco , choć czasem zazdroszczę tym ,co lubią i radzą sobie z czytaniem więcej niż jednej książki. Próbowałam i nie potrafię . Haftować też haftuję tylko tu już jestem trochę do tyłu ,bo chciałoby się o wiele więcej :) Więc pokazuję Wam SAL ,który pewnie już się skończył ,a ja długo ,długo za wszystkimi ale uparcie idę do przodu :)
A teraz z działu książkowego :) Przeczytałam trzy różne powieści :) czyli taki mini stosik na miesiąc wrzesień .Pierwsza to powieść historyczna " Wyznania Kleopatry " Ciekawa kobieta i w związku z tym ciekawa książka .Powieść napisana w formie pamiętnika skrywa różne kobiece tajemnice .
Jako drugą przeczytałam książkę a raczej książeczkę Beaty Pawlikowskiej " Blondynka w Londynie " . Beatka jak to Beatka opisuje swoją podróż .Tym razem została wybrana jako jedna z nielicznych reprezentantów naszego kraju do biegu w sztafecie z ogniem olimpijskim . Książka kolokwialnie mówiąc "wchodzi jak masło" do przeczytania o każdej porze dnia i nocy :)
Trzecia pozycja to sensacja . Joy Fielding " Szepty i kłamstwa " Jest to druga książka tej autorki ,którą przeczytałam i śmiało mogę napisać ,że się nie zawiodłam..Wartka akcja ,dreszcze przechodzące po plecach i ciągle rosnące napięcie i taki koniec ,że się w ogóle nie spodziewamy .
Książka w sam raz na dłuuugie jesienne wieczory brrr....