Tak się naoglądałam tych waszych uszytych cudeniek iż postanowiłam zbratać się z maszyną do szycia. Najpierw przyglądałam się jej nie ufnie a potem postanowiłam uszyć igielnik według
kursiku na blogu Jasmin.
O szczegółach nawet wam nie piszę , ale trochę poprzeklinało mi się . Ale udało się .
Może nie jest najpiękniejszy ,ale to mój debiut więc przyglądam mu się z entuzjazmem.
A do tego dwustronny ,ale to już przez przypadek się stało :)
A tu już naszpikowany igłami.
I kobita cieszy się jak dziecko ,bo cosik jej udało się uszyć :)
Igielnik bardzo udany, a co najważniejsze - praktyczny! Podziwiam, że chciało Ci się do niego wyciągać maszynę - takie drobiazgi zdecydowanie wolę szyć ręcznie :). Ja "oswajałam" się z maszyną szyjąc podkładki pod kubki i talerze. Szycie po liniach prostych wydawało mi się dużo łatwiejsze niż po okręgu :)).
OdpowiedzUsuńFrasiu, szycie ręczne mogłoby pokomplikować wszystko :) Tak to przynajmniej miałam na kim się wyżyć jak nie szło :)A Twoje cudeńka szyte widziałam i mój igielnik bladziuchno przy nich wypada. Pozdrawiam serdecznie i dzięki za miłe odwiedzinki :)
OdpowiedzUsuńPierwsze koty za płoty :) Igielnik bardzo udany.
OdpowiedzUsuńIgielnik ślicznie wyszedł:) Cieplutko pozdrawiam dziękuję za odwiedziny:)
OdpowiedzUsuń